Organizacja dnia z 1,5-rocznym dzieckiem

Organizacja dnia z 1,5-rocznym dzieckiem

Od kiedy jestem mamą zastanawiam się, co robiłam całymi dniami nie mając dziecka i jak bardzo potrafiłam marnować czas. Owszem, studiowałam, pracowałam, ale myślę choćby o popołudniach czy weekendach. Wiem jednak, że takie porównania to droga donikąd – matka dwójki dzieci będzie zastanawiać się, jak dużo czasu miałaby przy jednym, a matka trójki – przy dwójce.

Niemniej jednak macierzyństwo zmieniło moje postrzeganie upływającego czasu. I, jak to w ekonomii bywa, od kiedy stał się dla mnie dobrem rzadkim, cenię go zdecydowanie bardziej.

Mimo, że jest zapewne wiele mam ciężej pracujących ode mnie, chciałam podzielić się z Wami jaka jest moja organizacja dnia z 1,5-rocznym dzieckiem i przykładowym planem naszego zwykłego dnia, kiedy nie muszę jechać na zajęcia na Uczelnię ani prowadzić ze studentami zajęć (do których to aktywności wróciłam od października!).

Pobudka

Synek budzi mnie wcześnie. Jeśli w czasie porannego karmienia słyszę dzwony kościelne, co oznacza, że jest JUŻ 6.30, jestem naprawdę szczęśliwa. Niestety, nierzadko zdarza mi się zobaczyć na zegarku 5, co nie napawa mnie szczególną radością. Chwilę później mąż żegna się z nami i wychodzi do pracy.

Zdjęcie pochodzi ze strony pixabay.com.

Poranne porządki

Ubieram synka i biorę się za drobne porządki (głównie ścielenie łóżka lub umycie kubka po wieczornej herbacie, który niestety został w zlewie…) co w sumie zajmuje mi około 15 minut. Dzięki temu nie zaczynamy dnia w rozgardiaszu, co na mnie od razu podziałałoby demotywująco.

Prysznic

W czasie bardzo szybkiego prysznica synek jest po prostu ze mną w łazience i zamyka i otwiera drzwi od prysznica, komentując przy tym radośnie „nie ma mama!” i „jeee!”. Kiedyś zdarzało mi się puścić mu w tym czasie bajkę, ale ostatnio upodobał sobie wspinanie się na meble przy pomocy krzesła. Dlatego wolę mieć go na oku.

Śniadanie

Około 7.30 jemy śniadanie. Pod ręką mamy kilka aktualnie ulubionych książeczek i jakąś zabawkę. Dzięki temu, jak skończymy jeść, synek chwilkę dłużej siedzi w krzesełku do karmienia i się bawi. A ja mogę w tym czasie spokojnie zmyć naczynia i zrobić sobie kawę.

Wspólna zabawa

Mniej więcej od 8.00 spędzamy czas w pokoju synka na wspólnej zabawie przez następną godzinę. Przez większość czasu czytamy książki, które interesują go zdecydowanie bardziej niż jakiekolwiek zabawki. Ale często też układamy klocki lub po prostu bawimy się.

Spacer

Zazwyczaj o 9.00 ruszamy na spacer, zahaczając o sklep, jeśli akurat czegoś nam brakuje. W czasie spaceru synek często je drugie śniadanie. Nasz przedpołudniowy spacer nie jest szczególnie długi – około  1-1,5h. Kiedy jest brzydka pogoda, zostajemy w domu i synek asystuje mi w domowych obowiązkach.

Drzemka

Około 11.30 kładziemy się razem do łóżka, karmię go i zasypia. Zazwyczaj śpi 2-2,5h. Ale, żeby nie było tak pięknie, najczęściej budzi się po około godzinie i muszę uśpić go jeszcze raz.

Jego drzemkę zaczynam od przeczytania fragmentu Pisma Świętego. Potem piszę dziennik. Najczęściej kiedy skończę, budzi się mój synek. Jeśli po „dośpieniu” go uda mi się wymknąć, pracuję przy komputerze (studia lub blog). Jeśli nie uda mi się wstać, bo każdy ruch wybudza go ze snu – zostaję z nim i słucham w telefonie audiobooka albo obrabiam i wrzucam zdjęcia na Instagram.

Obiad

Około 14.00 podgrzewam przygotowany dzień wcześniej obiad i jemy go razem.

Spacer lub zabawa w domu

O 15.00 znowu idziemy na spacer lub odwiedzić moich rodziców. Jeśli nie chce mi się drugi raz w ciągu dnia znosić z drugiego piętra wózka (nie mamy windy) lub pogoda nie sprzyja, zostajemy w domu. W międzyczasie jemy podwieczorek.

Sprzątanie i gotowanie

Około 17.00 (lub trochę później) wraca mój mąż, który bawi się z synkiem, a ja biorę się za porządki i przygotowanie obiadu na kolejny dzień.

Kolacja, kąpiel i usypianie

O 18.00 szykuję synkowi kolację. Po kolacji tata robi kąpiel, a ja biorę się za usypianie. O 19.30 zazwyczaj już śpi.

Zdjęcie pochodzi ze strony pixabay.com.

Czas dla mnie

Kiedy synek zaśnie, mam około godzinę, kiedy wiem, że raczej się nie obudzi, dlatego najczęściej najpierw biorę prysznic i poświęcam kilka minut na pielęgnację. Potem jemy z mężem kolację, a następnie każdy idzie jeszcze na chwilę do „swoich” zajęć (ja najczęściej w tym czasie prasuję lub czytam) a o 21.00 oglądamy odcinek serialu. I ta godzina jest moją piętą Achillesową – wiem, że mogłabym w tym czasie zrobić coś produktywniejszego, ale zwyczajnie nie mam już siły.

Sen

Kładę się spać wcześnie, bo o 22.00-22.30, żeby jakoś się wyspać z wieloma pobudkami. Naprawdę podziwiam wszystkie mamy, które mimo nocnego wstawania są jeszcze w stanie pracować do późna czy rozwijać swoją firmę. Mnie ciężko jest funkcjonować kolejnego dnia i zachować dobry nastrój, kiedy jestem zmęczona i niewyspana, dlatego z własnej woli nigdy nie zarywam nocy. Marzę o tym, że synek przestanie tyle się budzić, a mój wieczór potrwa choć godzinę dłużej.

Tak wygląda nasz typowy wspólny dzień. Chociaż zapewne mogłabym zrobić więcej i jeszcze lepiej wykorzystywać czas, ale z drugiej strony moja organizacja dnia chyba nie jest taka zła. Mimo, że synek jest dość mocno absorbujący, dom jest czysty, obiad ugotowany i jestem w stanie przygotować się do zajęć czy pisać doktorat, bloga i prowadzić Instagram. Kiedy jednak czytam o ludziach sukcesu mam świadomość, że oni nie oglądają codziennie wieczorem serialu na Netflixie i niejednokrotnie zarywają noce, żeby dążyć do upragnionego celu. Ale z drugiej strony, czy to jest w życiu najważniejsze? Lubię naszą codzienność i to się liczy.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *